- Dzisiaj szkoła organizuje wypad na basen publiczny. Proszę, wpłacić do skarbca po pięć złotych! - Darł się Faraz, jakby go rzywcem ze skóry obierali.
- Masz dla mnie pieniądze? - Spytałam siedzącej z tyłu blondyny
- Niby dlaczego?
- No, pożycz skąpa sknero. Nie poratujesz umierającego w potrzebie?
Laleczka wykonała nagły obrót gałkami ocznymi.
- Masz, ale oddaj mi szybko.
- Spox men.
Gdy tylko się odwróciłam, zaczęłam się diabolicznie śmiać. Hehehe ta rozpustnica już nigdy nie ujrzy piątaka na swoje wyłupiaste oczyska!
- Cigaretta, wezwać lekarza?
Nad sobą ujrzałam potrójny podbródek Faraza.
- Nie Stary pierdzie. - Jęknęłam cichym szeptem. - Masz tu kokosy i idź już sobie.
Facet polazł dalej, a Nataniel wyszczerzył do mnie swoje kły. Odpowiedziałam przysłowiowym buziaczkiem.
W szatni basenowej ubrałam na swoje jędrne ciało najnowszy krzyk Channel. Wiem, że kumpele mi zazdrościły, bo na mój widok robiły dzikie oko, ale co mnie to. Wyszłam pierwsza, rozgladajac się za chłopakami. Na hamaku wisiał tylko Faraz w przyciemnianych okularach. Gdy weszłam na salę basenową uchylił jedno szkło i nieudolnie uniósł brwi.
- Może posmarować ci plecy, uczennico?
- Hola, hola, takie zagrywki to nie do mnie! Ja jestem szanujacą się młodą osobą!
- Jasne, jesteś zwykła szma...! - zaczął piskliwie Kastiel, lecz Nataniel pchnął go z bara do basenu.
- Co on chciał powiedzieć, kotuś? - Spytałam miziając jego brzuch.
- Że jesteś prawdziwą szmaciurą, ale mu przeszkodziłem!
- Och, ty mój łobuzie - zachichotałam, mizdrząc się go niego. - A ty też tak sądzisz?
- No pewnie! Dałaś się puknąć jakiemuś bucowi, który chodzi z nami do klasy.
- Ale jak to. Przecież on był lekarzem.
- Noo, ale on tam tylko sobie dorabia jako ginekolog. Ogólnie jest uczniem. Spójrz za siebie.
Odwróciłam swoje dwukolorowe oczęta we wskazaną stronę. Za mną stał pielęgniarz w slipkach.
- O elo. To z tobą się wczoraj zabawiałem, jo? Nie wiedziałam, ze jesteśmy razem w klasie.
- Ja też.
- Jestem Armin.
- A ja Cigaretta.
- Łoo Jezu, jak rodzic może tak skrzywdzić rodzone dziecko?!
- Spierdalaj.
- Okej, to na razie.
Byłam zła, bo teraz każdy uważa mnie za puszczalską, a ja po prostu mam słabość do przystojnych mężczyzn. Patrzyłam spod byka na taplających się w wodzie ludzi. I nagle moje nogi zaczęły wykonywać niekontrolowane pląsy. Zapomniałam, że woda to mój wróg!
- Ej ty, czemu tak stoisz jak słup?
Spytał jakiś białowłosy. Pokazałam mu faka, bo nie lubię, gdy ktoś mnie pogania.
- Boisz się wody? - spytał ten sam chłopak.
- EJ, ONA BOI SIĘ WODY! - ryknął Nataniel.
Cała sala umilkła, a potem wszyscy buchnęli śmiechem. Zrobiło mi się przykro i zaczęłam uciekać, lecz Faraz podstawił mi kopyto.
- Nauczę cie pływać, tylko chodź do wujka.
Trzepnęłam go z pięści w ryj i uciekłam do szatni basenowej. Byłam sama i było bardzo smutno. Czemu nikt mnie nie lubi? Przecież podobno bycie sobą to klucz do sukcesu...
💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖
Pamiętajcie, piszcie wasze spostrzeżenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz