Wybiegłam z szatni basenowej i udałam się prosto na jezdnię. Skoro nikt mnie nie lubi, to ja się zabije! Wskoczyłam pod jadącą z prędkością sto dwadzieścia kilometrów na godzinę ciężarówkę. Usłyszałam tylko pisk opon i szczęk łamanych kości. Nadal żyłam. Jakiś gościu wybiegł z pojazdu i ukucnął przy mnie.
- Dziewczynki nic ci nie jest? W pizdę jeża, co cię napadło, mały orangutanie?!
- Ałaaa, moje ciało! - jęknęłam, wijąc się jak tuczony węgoż.
- Pod czyją jesteś opieką? - spytał mężczyzna, który po przecinku mówiąc, był bardzo przystojny. *.*
- Faraza...
- Ja pierdole, dzwonię po psiarnię! Tym razem nie ujdzie mu to na sucho!
Facet podniósł mnie i usadził na siedzeniu kierowcy, a sam zadzwonił po policję. Chwilę później pod ciężarówką tłoczyła się już zgraja niebieskich puszek.
- Co się stało, obywatele? - spytał generał.
- Potrąciłem ją ciężarówką...
- Skuć go, bracia!
Pięciu facetów złapało kierowcę za poły marynarki i wrzuciło do bagażnika. Szkoda.
- Mała,mów co jest grane!
- To wszystko przez Faraza. Ten pojeb chciał mnie zgwałcił.
- Faraz? Już ja wykatrupię tego seryjnego mordercę! Kompani, brać go!
Cała zgraja psiarni jak na komendę poleciała na basen i wyniosła z niego pół przytomnego nauczyciela.
- Puśćcie mnie! To wbrew przepisom! Help me! - darł się Faraz, jakby fo rzywcem ze skóry obierali. - HWDP! Fuck Police!
- Za takie odzywki, synu, to gorzko pożałujesz!
Policjant podszedł do Faraza i zasadził mu kopytkiem z mięsień piszczelowy.
- A masz!!
Głowa Faraza opadła, a jego ciało wrzucili do bagażnika, w którym leżało ciacho.
- No i misja wykonana! Dziewczynko, podwieźć cię wherever?
- Spox Men, dam sobie radę.
- Ok, to to ja lecę służyć państwu! Elo! Polecam się na przyszłość!
- Elo!
Odwrocilam głowę i dostrzegłam całą klasę, która stała z rozdziawionymi ustami i wpatrywała się w moje lico.
- Czyja to bryka? - spytał Armin, robiąc gały jak kopary.
- Już moja - odparłam i włączyłam silnik.
💖💖💖💖💖💖👎💖💖💖👎
- Shut up, uczniowie! - wrzasnęła dyra, a jej głos zrobił nam dziurę w uszach. - Jak wiecie Faraz...yyy Pan Farazaowski trafił za kraty. Teraz będziecie musieli mieć nowego wychowawcę. Poznajcie Pana Łumianka!
Rozległy się fanfary i wiwaty, a z pomiędzy lecących konfetti wyłoniło się cudo.
- Witam, elitę tej szkoły! - rozpoczął mrocznym szeptem nauczyciel.
Miał siwe włosy, które mogły podchodzić pod łyse i duży, piwny brzuch. Jak misio, do ktorego można się przytulić, tylko,ze ten misio to była krwiożercza bestia. Zadrżałam.
- Na wstępie sprawdzimy waszą wiedzę bydlaki. Lecimy po kolei. Ty tam, blondyn.
- Ja? - Nataniel wytrzeszczył oczy. Żaden nauczyciel nigdy nie zwracal się do niego takim tonem.
- Tak. Rozłóż mapę Świata. Zabawimy się BUAHAHAHHAAH
Przerażony chłopak szybko rozwinął mapę, po czym czmychnął w kąt.
- Lecimy z tą torpedą. Jest dziś Cigaretta?
- Jestem. - Podniosłam dłoń i wypięłam dumnie pierś.
- Chodź na pierwsze ogniwo, pecie. Pierwsza przetestujesz kontórówkę z całego świata!
- Ok.
Podeszłam do tablicy i stanełęm.
- Pokaż nam, gdzie znajduje się Eyjaflallajökull.
- Co proszę?
- Przecież to banał. Klaso, pokażmy tej niezgule gdzie się znajduje to piękne miejsce. Ty! - wskazał palcem na Kastiela. - Wyglądasz jakbyś niedawno wyszedł z pierdla, ale masz inteligentne spojrzenie. Chodź no tu!
Ruda małpa wstała i posłusznie udała się r tablicy.
- Mów gdzie leży Eyjaflallajökull.
- Południe Islandii, tuż koło wulkanu Katli.
- Brawo, bohaterze! I co, zatkało kakao?
Znów byłam poniżana. Wybieglam z sali, lecz tym razem ktoś delikatnie złapał mnie za ramie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz