niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 2

Hej, misiaczki! Dzięki za wszystkie komentarze, motywujące i te nie motywujące. Nie miałam głowy, żeby na nie odpisywać, ale zapewniam was, iż postaram się trzymać waszych rad i wskazówek. Bez dalszego pitolenia i użalania się nad życiem, zapraszam do czytania i komentownia! :*

                   ❤❤❤❤❤❤❤

   Chcąc czy nie chcąc postanowiłam wybaczyć Natanielowi jego wcześniejsze zachowanie. Każdy ma kiedyś zły dzień. W towarzystwie Kastiela udałam się na bibę do domu blondyna. Miałam podpuchnięte oko, ale co tam.
- Nie wiesz w co się pakujesz  -  powiedziała ruda małpa groźnym szeptem.
- Oj, japa, farfoclu!  -   zganiłam go.  -  Nie będziesz mi życia układał!
-   Próbuję cię tylko ostrzec  - wyjaśnił miękko.
-  Jesteś strasznym sztywniakiem i wierzysz w przesądy  - zauważyłam  - Wyluzuj się trochę.
- Ok.
Zaczęłam walić pięściami w drzwi, zza których dochodziła głośna muzyka. Chyba nikt mnie nie usłyszał, więc zaczęłam się drzeć.
- Otwieraj drzwi, mamucie!!!
Drzwi otworzyły się z trzaskiem za pomocą Nataniela.
-  A, to wy  - powiedział z bananem na twarzy.
-  No, wpuścisz nas w końcu?  -  warknęłam.
-  Mrr, ładnie wyglądasz  -  zauważył Nataniel, lustrując mnie wzrokiem od stóp do głów.
-  Nie patrz się na nią jak sęp!  -  zganił go Kastiel.
-  Nie pamiętam, żebym cię tu zapraszał  -  zauważył blondyn i złapał mnie za rękę, wciągając do pomieszczenia
Ruda małpa także chciała wejść, ale trzasnął mu drzwiami przed nosem.
-  Nie ma w moim domu miejsca dla lizusów!  -  ryknął, że aż wypadły mi bębenki z uszu.
-  Uspokój się alkoholiku  -  krzyknęła, bo Nataniel był już cały pijany.
-  Shut up, nowa!  -  wziął mnie na plecy i pobiegł do pokoju, w którym odbywała się imprezka.
- Polać jej!  -  ryknął Nataniel, odstawił mnie  na ziemię i wyskoczył przez okno, żeby się popisać przed dziewczynami.
Mam nadzieję, że się zabił. Chwilę później byłam już bardzo pijana, bo wypiłam pięć kieliszków wódki i cztery piwa.
- Sialalalala!  -  śpiewałam jak opętana.
- Hej, lecimy w densy?  -  zagaił białowłosy chłopak i nie pytając o zgodę wziął mnie w obroty.
Podczas tańca z nim tak kręciło mi się w głowie, że porzygałam się na podłogę.
-  Gramy w butelkę!  -  usłyszałam ryk Nataniela, który pojawił się przy mnie nie stąd ni zowąd.
Wszyscy posłusznie usiedliśmy w kółku. Lepiej słuchać się Nataniela, bo on jest gospodarzem tej imprezy. Nataniel wziął butelkę po żubrze i nią zakręcił. Wypadło oczywiście na mnie.
- Pytanie czy Wyzwanie?  -  zapytał z rogalem na twarzy.
- Pytanie.
- Nie obchodzi mnie twoje zdanie!  -  ryknął, a mi zrobiło się przykro.  -  Masz mnie pocałować!
Tak też zrobiłam, ale gdy chciałam się odsunąć on przyciągnął mnie do siebie mocniej, tak, że aż przegryzł mi wargę.
-  No, teraz jest okej!  -  z łzami w oczach zakręciłam butelką i wypadło na Iris.
-  Zaśpiewaj Fancy  -  powiedziałam,  a Iris zrobiła facepalma, ale to zrobiła.

                               ❤❤❤❤❤❤❤❤

Wychodząc od Nataniela poszłam w ciemną uliczkę. Była godzina pierwsza trzydzieści dziewięć. Jakiś facet złapał mnie od tyłu za dupę, a ja się przestraszyłam.
- Zostaw mnie, pojebie!  - wrzasnęłam.
-  Chodź, do mojego samochodu, ślicznotko! - rozkazał z głupim uśmieszkiem.
-  Spierdalaj na drzewo!! -  wrzasnęłam i kopnęłam go w miejsce, w które światło nie dochodzi.
-  Ty dziwko!  -  zaczął biec za mną z nożem, a ja przerażona zaczęłam uciekać.
-  Zostaw ją!!! - usłyszałam krzyk Kastiela, który zjawił się tu ni stąd ni zowąd.
Przestępca dźgnął go nożem w brzuch i uciekł gdzie pieprz rośnie.
-  O Zeusie, Kassi żyjesz?  -  spytałam zawracając.
-  Tak, nic mi nie jest  -  powiedział, leżac w kałuży krwi.  - Wygrzebię się z tego.
-  Okej  - rzuciłam i uciekłam.

Ale emocje!!! *.* Komentujcie grzybki!

5 komentarzy:

  1. Prosiłaś grzybki o komentowanie, więc przybywam :3.
    Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie mam zbyt dobrej opinii o Twoich tekstach :/. Nie znaczy to, że są pozbawione plusów - nie jest tragicznie. To znaczy, jest - pod względem fabuły - ale kto co lubi. Według mnie główna bohaterka to okropna osoba i zdania swojego nie zmienię, chyba że i ona się zmieni. Brzydzi mnie jej postępowanie i sposób bycia. Na kilometr bym do takiej nie podeszła, wrrr >_<. Przeklina przy każdej okazji, drze się bez powodu i bije od niej agresja. Dziwię się, że jakikolwiek chłopak zwraca na nią uwagę. Ten typ dziewczyny to istna karykatura...

    Mimo wszystkich złych cech Cigaretty nie mam pojęcia, co skłoniło ją do wzięcia udziału w imprezie u chłopaka, którego wcale nie zna, a raczej dopiero co poznała. I to od tej negatywnej strony... Zresztą wydaje mi się, że charakter Nataniela jest mocno przerysowany. Nawet najgorszy zbir jego pokroju nie posunąłby się do uderzenia kobiety w twarz. Postaraj się ukazać go w nieco lepszym świetle.

    Jakoś szczególnie mnie nie zaskoczyło to, że ktoś naszą bohaterkę zaczepił na ulicy. Sam jej wygląd wskazuje na to, jaki typ dziewczyny mamy przed sobą. Ona na pewno nie stroni od rozrywek. Ta bielizna... Seksowne zaplecze, też coś! Pff... Nie cierpię takich osób >:(. Myślę, że większość czytelników tego bloga także. Jeśli chcesz mieć więcej fanów, postaraj się trochę przystopować z patologiczną atmosferą.

    Co do błędów, zauważyłam znaczną poprawę :)). Dialogi zapisujesz dobrze, pamiętasz o spacjach i kropkach w odpowiednim miejscu. To Ci się chwali :p. Spójrz jednak na ten fragment:
    „-  Jesteś strasznym sztywniakiem i wierzysz w przesądy  - zauważyłam  - Wyluzuj się trochę.” Kiedy piszesz takie bardziej złożone wypowiedzi, gdzie po „powiedział” dodajesz jeszcze coś, nie zapominaj o kropce. Spójrz, jak to powinno wyglądać:
    „-  Jesteś strasznym sztywniakiem i wierzysz w przesądy - zauważyłam. - Wyluzuj się trochę.”
    Co innego, gdybyś kontynuowała zaczęte zdanie. Wtedy kropka jest niepotrzebna ;).

    Mam nadzieję, że następny rozdział będzie lepszy :). Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pojęcia nie mam, co też mnie podkusiło do ponownego zajrzenia na Twojego bloga. To znaczy, miałam w planach odwiedzić go jakiś czas później, chcąc sprawdzić, czy poprawiłaś umiejętności. Oczywiście moje zamierzenia - zresztą, ja prawie zawsze - poszły się kochać do pobliskiego domu publicznego. Pragnę także Cię pochwalić. Pisząc poprzedni komentarz gdzieś w głowie tliło mi się przeczucie, że przeczytasz dwa pierwsze akapity i usuniesz całą treść, niezwykle przy tym urażona. Przeżyłam już podobny przypadek, który zbulwersował moją osobę do żywego. Tyle się wówczas namęczyłam, żeby wyjaśnić tamtej autorce, co robi źle, a ona zbezcześciła mą długą i wyczerpującą pracę. Nienawidzę takiego zachowania. Już wolałabym, żeby mi naubliżała, przynajmniej miałabym pewność, że zapoznała się z komentarzem. Ty nie tylko nie usunęłaś mojej krytycznej wypowiedzi, ale także wzięłaś ją sobie do serca. Jestem Ci wdzięczna za ten czyn.
    Poprawę dostrzegłam już w czwartej linijce tekstu. No, wreszcie poprawnie zapisujesz dialogi.
    Muszę przyznać, że główna bohaterka ma sporą paletę wyzwisk. O ile "farfocel" nie zrobił na mnie wrażenia, bo mój chomik o arystokratycznych korzeniach nosi zacne imię Gustaw Farfocel I, tak z nazwaniem kogoś "mamutem" jeszcze się nie spotkałam.
    Decyzja dziewczyny o przyjściu na imprezę do Nataniela bardzo mnie zaskoczyła. Kurde, on ją uderzył w twarz (co było beznadziejne z Twojej strony, jako autorki, ale nie czepiam się dłużej), a ta jeszcze wpada do jego domu.
    Haaalo! Hej, wszystkim! Właśnie poszukuję zdrowego rozsądku panny Cigaretty (nazwiska niestety nie znam bądź nie pamiętam). Możliwe, że zaginął albo sam uciekł podczas jakiejś popijawy. Ogłoszenie mniej więcej z cyklu - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
    Taka drobna uwaga, bębenki nie mogą wypaść z uszu. Mogą pęknąć, ale nie wypaść.
    Ej, czekaj, moment! Ile trwała ta chwila, że ona zdążyła wypić pięć kielonów i cztery browarki? W swym życiu widziałam wielu szpanerów, próbujących spożyć szybko alkohol, co nie kończyło się dla nich dobrze. Za to ja miałam ubaw przedni. Ale, kurczę, tyle to chyba nikt nie jest w stanie wypić w "chwilę".
    Szatanie Wszechmogący, ta zgraja hołoty usiadła na OBRZYGANEJ podłodze, żeby zagrać w butelkę? Chyba mi niedobrze...
    Co. Tam. Robi. Ten. Face palm? Czy ja ostatnio nie wyraziłam się dosyć jasno? "Iris plasnęła otwartą dłonią w czoło." "Iris uderzyła się dłonią w czoło" - jeżeli wolisz krócej. Jeju, dziewczyno, słów jest miliardy, by opisać jedną czynność, a ty skracasz do najprostszego minimum i jeszcze wrzucasz to do Internetu, by inni cierpieli. Proszę, żadnych "face'ów" na przyszłość, bo Cię znajdę.
    Główna bohaterka jest lekko sfiksowana. Najpierw drze się na każdego i w ogóle wszędzie jej pełno, a chwilę później ma zamiar ryczeć. Na malinowe cappuccino, do psychologa z nią - taka zmienność może być objawem choroby.
    Końcówka mnie zamordowała. Po prostu. Oh, chyba widzę mój rozpłaszczony na ścianie mózg. Ładny całkiem. Dobrze, że pomalowałam je na czerwono, nie będzie widać krwi.
    A tak całkiem na poważnie, koniec ssie i to nieprzyjemnie. Gorszego chyba nie mogłaś wymyślić, co? Nie dość, że już decyzja dziewczyny o skręceniu w boczną uliczkę była beznadziejnym pomysłem, to jeszcze ten koleś z nożem. No i Kastiel wybrał się na spacer w środku nocy. Tak, bardzo prawdopodobne. A teraz czas na finał, kochani. Czerwonowłosy dostał nożem w brzuch, a główna bohaterka - przepraszam za wyrażenie - spierdoliła w podskokach.
    Koniec.
    Myślę, że wstąpię następnym razem. Wbrew temu, że fabuła oraz zachowanie postaci mnie dobijają, to trochę się przy tym relaksuję i mam niezły ubaw, gdy piszę komentarze. Zazwyczaj ociekam powagą, więc na Twoim blogu trochę się odprężam. Niestety, jest źle i powinnaś bardzo popracować nad konkretnym pomysłem. Tu już nawet nie rozchodzi się o umiejętności, bo widać, że takowe posiadasz, ale wykonanie jest kiepskie. Po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam głowy do odpisywania osobno, moje drogie tęczo jady, dlatego zawrę tu wszystko, co uważam za stosowne. Cigaretta jest osobą niespełna rozumu, to fakt, ale właśnie przez to wyróżnia się na tle innych opowiadań. Nie każda bohaterka musi być odzwiercieleniem idealnej, poukładanej nastolatki. W naszym świecie również istnieją osoby, podobne do wyżej wymienionej przeze mnie postaci i nie należy ich pomijać.
    Chwila jest pojęciem względnym. Dla jednego chwila może trwać pięć minut, dla innego zaś godzinę. Poza tym, sama piję alkohol jak wodę, nawet jeśli mam przed sobą czystą wódką, więc jestem w stanie zrozumieć zachowanie bohatetki. I to nie było tak, że od razu cała podłoga była obrzygana, tylko jakaś jej część.
    Pomysł na zamianę ról Kastiela i Nataniela był spontaniczny. Oczywiście, trochę wyolbrzymiłam ich zachowania na potrzeby opowiadania. Może trochę za bardzo.
    To chyba tyle w temacie. Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie i przebrniemy wspólnie przez to nieidealne opowiadanie. Do następnego

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!
    Przyznaję, dość... hm, 'oryginalny' pomysł na główną bohaterkę. Jeśli mam być szczera, to określam ją mianem, ładnie mówiąc, nastoletniej kurwy, którą czeka świetlana przyszłość w domu publicznym. Aj, dawno tak o kimś nie pisałam (i nie mówiłam. Nie właściwie, to nigdy tak o kimś nie powiedziałam w realu). Mam wrażenie, że piszesz o niezrównoważonej psychicznie. Czy ktokolwiek normalny w jednej chwili wali pięściami w drzwi, wyzywa od mamutów (?), a potem płacze? Dziwne. Może gdybyś trochę głębiej opisała, co czuje Cigaretta, a byłoby to bardziej zrozumiałe dla czytelników.
    Nie określiłabym Nataniela mianem buntownika, a idioty, na dodatek damskiego boksera. Jest przewidywalny.
    A Kastiel wydaje mi się mdły. Jego zachowanie również jest przewidywalne. Zresztą, tak samo, jak zachowanie Cygi (no to wymyśliłam jej przezwisko).
    Oczywiście, to bardzo prawdopodobne, że leżąc w kałuży krwi, Kastiel normalnie odpowiada dziewczynie. Bo kiedy jest się dźgniętym nożem, to nic człowieka nie boli, mówi naturalnym tonem, nie dyszy, nie odlatuje...
    Sarkazm level: Kakałkowy Ćpun.
    Ogólnie to niezbyt mi się podoba, ALE. Ale jeśli zrobisz z Cygi jeszcze bardziej puszczalską i jeszcze bardziej niezrównoważoną psychicznie, to zostanę na dłużej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń