Przewróciłam się na drugi bok.
- Drrrrryyyyyń!!!!!
Z lennyfacem na twarzy poderwałam się z łóżka. Dziś pierwszy dzień w moim nowym liceum. Wstałam z łóżka i założyłam na siebie ładną koronkową bieliznę, którą kiedyś dostałam na urodziny od cioci Titi. Moja domena: zawsze miej seksowne zaplecze, bo nigdy nic nie wiadomo! :* Na to ubrałam spodnie z push- assem, obcisłą, czarną koszulkę i czarne buty na koturnie. Potem pomalowałam usta czerwoną pomadką i delikatnie wytuszowałam rzęsy. Jednym słowem wyglądałam zajebiście, zresztą jak zwykle! *lennyface*
- Cigaretta, chodź jeść!- zawołała mnie z kuchni mama.
- Nie jestem głodna!- odparłam zgodnie z prawdą.
- Chodź, muszę ci coś powiedzieć!
Zrezygnowana poszłam do kuchni. O blat stołu opierała się moja mama Daisey i ojczym Przemeg. Naprawdę nazywał się Przmek, ale co mnie to.
- Co chcecie?- spytałam.
- Jedziemy na trzy miesiące na Kanary, przez ten czas będziesz musiała radzić sobie sama powiedziała mama.- Zostawiam ci dwa tysiące złotych na drobne wydatki, mam nadzieję, że wystarczy.- powiedziała wsuwając mi w dłoń pieniądze.
- Zaraz czemu jedziecie sobie beze mnie!?!?- wrzasnęłam na cały głos.
- A czemu nie?
Tego już było za wiele.
- Nienawidzę was!- krzyczałam i nie czekając na odpowiedź wybiegłam z mieszkania, chowając pieniądze w kieszeni spodni.
Nigdy mnie nie kochali, a teraz jeszcze opuszczali mnie na pastwę losu. Do kitu z takimi rodzicami! Weszłam na dziedzinien szkoły i zauważyłam jakiegoś chłopaka, który przyglądał mi się zza drzewa. Był ładny, więc posłałam mu buziaka, na co ten uciekł hen w dał. Wzruszyłam ramionami i poszłam do szkoły. Rąbnęłam pięściami w drzwi.
- Proszę!- usłyszałam cichy, delikatny, męski głos.
Weszłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi.
- Szukam głównego gospodarza.
Chłopak, który stał do mnie tyłem odwrócił się i spojrzał mi głęboko w oczy. Ubrany był czarną koszulę z czerwonym jak jego włosy krawatem. Pod koszulą odznaczały się mięśnie brzucha, które wywołały we mnie podekscytowanie. Miał także duże czekoladowe oczy, przez co od razu nadałam mu w myślach imię Pan Czekoladka.
- Dobrze trafiłaś.- zbliżył się do mnie.- To ja jestem głównym gospodarzem szkoły. Mam na imię Kastiel, a ty jesteś pewnie Cigaretta, o ile się nie mylę .
- Tak, to ja. - zachichotałam uściskając mu dloń. Miał spocone ręce, ale nie obchodzi mnie to. Ważne, że był ładny.
- Hm, a więc musisz zrobić zdjęcie do legitymacji, inaczej nie będę mógł przyjąć cię do liceum.
- Dobra, zajmę się tym, do zobaczenia, Kassi! ♡
Spojrzał na mnie, jakbym pochodziła z innej planety i nic nie odpowiedział. Straszny sztywniak z niego, ale z moją werwą jakoś uda mi się go rozruszać. Wyszłam na dziedziniec, żeby zrobić te jebane zdjęcie, bo inaczej nie będę miała szans u głównego gospodarza. Nagle na mojej drodze stanął przystojny blondyn i zagrodził mi drogę szarmancko się do mnie uśmiechając.
- Nowa?- spytał z zadziornym uśmieszkiem.
- Dla mnie to ty jesteś nowy. - zauważyłam.
- Chcesz wpaść dziś na imprezę do mnie, mała?
- Mała to jest twoja pała! - wrzasnęłam na cały dziedziniec, że aż inni uczniowie się na mnie spojrzeli.
Pierwszy dzień, a już jestem w centrum uwagi, fajnie. :D Wracając do zwrotu mała nie lubię gdy ktoś mnie tak nazywa, bo nie i już.
- Ej, nie drzyj się tak!- wrzasnął chłopak, uderzył mnie w twarz i poszedł.
Nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Smutna skuliłam się w kłębek i zaczęłam wyć na cały głos.
- Cigaretta, co się stało? - zapytał zaniepokojony Kassi, który ni stąd ni zowąd znalazł się przy mnie.
- Ten blondyn mnie walnął w twarz!- łkałam.
- Chodź, nie płacz- przytulił mnie tak mocno, że o mały włos nie połamał mi wszystkich kości. - Nataniel to idiota. Nie powinnaś się z nim zadawać.
Tym tym ty rym! Wiem, że jesteście ciekawi co będzie dalej, ale jestem złym polsatem! Do zobaczenia, tęczo jady. Komentujcie i piszcie swoje uwagi :*:*
- Chcesz wpaść dziś na imprezę do mnie, mała?
- Mała to jest twoja pała! - wrzasnęłam na cały dziedziniec, że aż inni uczniowie się na mnie spojrzeli.
Pierwszy dzień, a już jestem w centrum uwagi, fajnie. :D Wracając do zwrotu mała nie lubię gdy ktoś mnie tak nazywa, bo nie i już.
- Ej, nie drzyj się tak!- wrzasnął chłopak, uderzył mnie w twarz i poszedł.
Nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Smutna skuliłam się w kłębek i zaczęłam wyć na cały głos.
- Cigaretta, co się stało? - zapytał zaniepokojony Kassi, który ni stąd ni zowąd znalazł się przy mnie.
- Ten blondyn mnie walnął w twarz!- łkałam.
- Chodź, nie płacz- przytulił mnie tak mocno, że o mały włos nie połamał mi wszystkich kości. - Nataniel to idiota. Nie powinnaś się z nim zadawać.
Tym tym ty rym! Wiem, że jesteście ciekawi co będzie dalej, ale jestem złym polsatem! Do zobaczenia, tęczo jady. Komentujcie i piszcie swoje uwagi :*:*
Zaprosiłaś mnie, więc przybyłam i zabieram się za komentowanie. Od razu na wstępie ostrzegę, że nie będzie słodkopierdzących uniesień, albowiem perfekcyjnie nie jest. Ale, bądźmy szczerzy, czy istnieje na świecie coś lepszego od konstruktywnej krytyki? Jeżeli tak, to jeszcze w ryj mnie nie uderzyło.
OdpowiedzUsuń1) Budzik nie mówi, więc wydawanych przez niego dźwięków nie zapisuje się w formie dialogów. W ogóle, to nie powinno pisać się czegoś takiego jak "Dryń". Jeżeli chcesz zaznaczyć, że bohaterkę wybudziło te szatańskie urządzenie, zrób to w następujący sposób: "Ze snu wyrwał mnie uporczywy dźwięk budzika". Będzie zdecydowanie lepiej się prezentować.
2) Proszę, bez żadnych lenny face'ów w opowiadaniach. To nie Komixxy, kuźwa, żeby poker face'y między słowa wplatać. Opisz wyraz twarzy bohaterki. Miała zmrużone oczy lub na wpół przymknięte powieki, wargi zaciśnięte w wąską kreskę. Szatanie, cokolwiek, bylebym nie musiała przeszukiwać Internetów w celu zorientowania się, jaką minę strzeliła postać w opowiadaniu!
3) Co to ":*" ma znaczyć? Karygodny błąd, moja droga. Nie piszesz SMS-a, a dostojne opowiadanie, które nie życzy sobie czegoś takiego pomiędzy wyrazami. Widziałaś kiedykolwiek w jakiejkolwiek książce emotikonę w tekście?
4) Ja nie wiem, czy chciałaś sobie zażartować i zrobić z tego opowiadania komedię, ale imię głównej bohaterki z całą pewnością mnie nie śmieszy. Chyba już nie dasz rady tego odkręcić, ale wiedz, że będę się męczyć, gdy przed oczami mi się ono ukaże. Na malinowe cappuccino, już Anna albo Jessica byłoby lepiej. Chyba trochę przegięłaś z oryginalnością.
5) Niepoprawnie zapisujesz dialogi. Podam Ci przykłady, chociaż myślę, że i tak powinnaś poczytać o tym w Internecie. - Chcę spać - powiedziała Kernit. - Chcę spać. - Kernit ziewnęła głośno, jakby na potwierdzenie słów. Rozumiesz różnicę, czy nie bardzo? Jeżeli zaraz po wypowiedzi następuje słowo: powiedziała, krzyknęła, odparła, rzuciła, burknęła, mruknęła, warknęła, zawołała, stwierdziła, itd., to zawsze, choćby się waliło i paliło nie stawiamy kropki po wypowiedzi, a te wyrazy piszemy małą literą. W każdym innym przypadku na końcu wypowiedzi jest znak interpunkcyjny (. ! ? ...), a zdanie po myślniku piszemy wielką literą. Ponadto myślnik zawsze stoi pomiędzy DWIEMA spacjami.
6) Myślę, że jeden wykrzyknik bądź pytajnik wystarczy. Coś takiego "!?!?" jest całkowicie zbędne oraz nieestetyczne.
Tak się rozpisałam, że aż musiałam podzielić na dwie części. Chyba pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. A więc nie przedłużam i zapraszam na kontynuację komentarza.
Usuń7) No i znowu wstawiłaś coś szkaradnego. Eh, a już tak dużo tekstu przeczytałam i do niczego się nie przyczepiłam. Te cholerne serduszko musiało wszystko zepsuć. Proszę, więcej tego obrzydlistwa nie wstawiaj, chyba, że planujesz skomentować moje opowiadanie. O Szatanie, teraz to pojechałam... Udaj po prostu, że tego nie czytałaś i przejdźmy dalej.
8) Bez przekleństw! Co to ma w ogóle znaczyć, hę? Nie no, świruję, sama klnę gorzej niż szewc, ale pisząc należy trochę pohamować swoje degenerackie zapędy. Wulgarne i niecenzuralne słownictwo powinno widnieć wyłącznie podczas silnego wzburzenia. Jeżeli opowiadanie jest pisane w narracji trzecioosobowej, wówczas wyłącznie przy wypowiedziach postaci. Ty tworzysz w narracji pierwszoosobowej, więc w zdania opisowe także możesz wplatać przekleństwa, ale z umiarem.
Dobra, na razie to tyle. Nie piszesz rewelacyjnie, ale to dopiero początek, więc wiadomo, że jest pod górę. Mam nadzieję, że weźmiesz moje rady do serca i następny rozdział będzie prezentował się znacznie lepiej. Muszę przyznać, iż pomysł z zamianą ról wśród postaci z gry jest interesujący. Chociaż szczerze powiedziawszy nie potrafię wyobrazić sobie spokojnego i poukładanego Kastiela oraz zdemoralizowanego Nataniela. A skoro o nim mowa, grubo przegięłaś z tym uderzeniem w twarz. Nie lubię takich rzeczy w zwykłych obyczajówkach. Gdyby był to jakiś horror bądź kryminał z mafią w roli głównej, przeszłoby Ci to płazem. Może nawet byś mnie uszczęśliwiła?
Nie lubię głównej bohaterki. Jak to osobiście napisałaś - nie, bo nie i już! Jest bezczelna, zbyt porywcza i ma przerost ego nad treścią. Jeżeli zakładasz spodnie z push-assem, to znaczy, że nie powinnaś wychodzić przed szereg. Oczywiście, nie musisz być posiadaczką dobrze wyeksponowanych kobiecych kształtów, ale kurczę, pogódź się ze swoją naturą. A jak nie, to przynajmniej nie afiszuj się, że nosisz wypychające gąbeczki, bo tutaj nie ma, czym się chwalić.
Z Twojego opowiadania dowiedziałam się dwóch rzeczy - jak wygląda lenny face oraz istnienia gaci push-ass. Świetnie, przez to na pewno będę mądrzejsza. (-,-)
Mimo tych wszystkich zgryźliwości życzę Tobie samych dobroci. Ażeby Twe umiejętności wskoczyły na wyższy poziom, a dobry humorek doskwierał nawet w mroźne dni.
Może do następnego!
Jak na pierwszy rozdział, to całkiem nieźle, chociaż osobiście nie przepadam za opowiadaniami, w których bohaterka podrywa wszystkich chłopaków. Spójrzmy prawdzie w oczy - nie ma na świecie ideałów :). Dlatego dziewczyna, która zawsze wygląda świetnie, jak nasza Cigaretta, jest mocno przerysowana. No ale co to za przyjemność, pisać o kimś, kto jest gruby i brzydki :p?
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, mogłabyś w kolejnym rozdziale opisać wygląd bohaterki, bo na razie wiemy tylko, że ubiera się ona na czarno (:.
Cigaretta... Czy to imię nie mówi samo za siebie? Czuję, że ta nastolatka nie stroni od papierosów i alkoholu. No cóż, jej wybór. Ale jej rodzice to naprawdę koszmarni opiekunowie... Jednak czy dwa tysiące złotych nie zrekompensuje dziewczynie tego czasu spędzonego bez nich? ;)
Jestem zaskoczona, że w roli gospodarza obsadziłaś Kastiela! :o A szkolnym buntownikiem jest, zdaje się, Nataniel o.O. Przynajmniej raz ktoś przełamał schematy :D.
Powodzenia w tworzeniu kolejnych rozdziałów :)! Oby te tytułowe tajemnice były jak najciekawsze (:.
Jestem tu, jak chciałaś. Widzę, że moje poprzedniczki uwinęły się trochę szybciej niż ja i nie stroniły od uwag. Nie martw się, także postaram wyrazić własną opinię na temat tego któciutkiego tekściku.
OdpowiedzUsuńTo prawda, imię głównej bohaterki jest dość nietypowe. Przyznam, iż nie przypadło mi ono do gustu, sama wiesz czemu. Poważnie rzecz biorąc, taki imię w ogóle nie istnieje, ale nie zamierzam negować Twojej bujnej wyobraźni.
Przyznam szczerze, że uwielbiam tego typu chore opowiadania. Nie dlatego, że są one pisane ładnym stylem, bo tak oczywiście nie jest. Nie oszukujmy ciekawe też nie są Zazwyczaj wszystko kręci się wokół jednego. Jedyne co lubię w takich blogach to durne pomysły autorek, którw czasami są dla mnie inspiracją. Dodatkowo, czytając taki tekścik, pokładam się ze śmiechu częściej niż to robię podczas całego miesiąca.
Na temat stylu, błędów i interpunkcji nie muszę się chyba wypowiadać, bo wszystkie poprawki zawarte masz we wcześniejszych komentarzach.
Zamiana ról może i nie jest rewelacją, ale to oryginalny pomysł. Jest to chyba jedyna rzecz, za którą mogę Cię pochwalić w tym świrniętym rozdziale. Chociaż zachowanie Nataniela pod żadnym względem nie przypomina mi zachowania oficjalnego szkolnego buntownika, a domyślam się, że to było Twoim zamiarem, nieprawdaż? Kastiel jaki jest, taki jest, ale nigdy nie podniósłby on ręki na kobietę. Nawet jeśli chodziłoby o Amber. Dodatkowo, co to chowanie się za drzewami? Nataniel bawi się w jakiegoś psychodelicznego przestępcę, a może lubi śledzić nowe uczennice za pnia dębu? Kolejna sprawa, po jakiego grzyba zaprasza on tą wariatkę Cigarettę na imprezę? Nie dość, że dziewczyna jest pusta i głupia, to jeszcze o wszystko darłaby mordę, za przeproszeniem. Chory typek z tego Twojego Nataniela. Chyba się z nim nie polubimy.
Kastiel w roli szkolnego gospodarza? O dziwo umiem to sobie wyobrazić, ale to widok nie z tej planety. Na razie nie powiem o nim za wiele, bo nie za dużo o nim wiemy.
Rodzice Cigaretty są świrnięci i nieodpowiedzialni. Chyba już wiadomo na kim wzoruje się główna bohaterka. Córka tych dwóch idiotów idzie do nowej szkoły, potrzebuje wsparcia w matce, która powinna być jej najlepszą przyjaciółką, a ta zamiast tego wyjeżdża sobie ze swoich gachem na Kanary. Skąd ten szatański pomysł wziął się w głowie rodzicielki Cigaretty? Nie rozumiem i chyba nigdy tego nie zrozumiem.
Będę czytać Twoje wypociny ze względu, iż dostarczają mi one dużą dawkę frajdy. Dla mnie nie musisz się zmieniać, miewaj więcej chorych pomysłów, a w zupełności mnie uszczęśliwsz. Chociaż musisz mi przyznać rację, iż zakładając tego bloga nieco minęłaś się ze swoim powołaniem.
Życzę Ci wszystkiego dobrego, weny i czasu. Mam nadzieję, do następnego.