Hej, misiaczki! Dzięki za wszystkie komentarze, motywujące i te nie motywujące. Nie miałam głowy, żeby na nie odpisywać, ale zapewniam was, iż postaram się trzymać waszych rad i wskazówek. Bez dalszego pitolenia i użalania się nad życiem, zapraszam do czytania i komentownia! :*
❤❤❤❤❤❤❤
Chcąc czy nie chcąc postanowiłam wybaczyć Natanielowi jego wcześniejsze zachowanie. Każdy ma kiedyś zły dzień. W towarzystwie Kastiela udałam się na bibę do domu blondyna. Miałam podpuchnięte oko, ale co tam.
- Nie wiesz w co się pakujesz - powiedziała ruda małpa groźnym szeptem.
- Oj, japa, farfoclu! - zganiłam go. - Nie będziesz mi życia układał!
- Próbuję cię tylko ostrzec - wyjaśnił miękko.
- Jesteś strasznym sztywniakiem i wierzysz w przesądy - zauważyłam - Wyluzuj się trochę.
- Ok.
Zaczęłam walić pięściami w drzwi, zza których dochodziła głośna muzyka. Chyba nikt mnie nie usłyszał, więc zaczęłam się drzeć.
- Otwieraj drzwi, mamucie!!!
Drzwi otworzyły się z trzaskiem za pomocą Nataniela.
- A, to wy - powiedział z bananem na twarzy.
- No, wpuścisz nas w końcu? - warknęłam.
- Mrr, ładnie wyglądasz - zauważył Nataniel, lustrując mnie wzrokiem od stóp do głów.
- Nie patrz się na nią jak sęp! - zganił go Kastiel.
- Nie pamiętam, żebym cię tu zapraszał - zauważył blondyn i złapał mnie za rękę, wciągając do pomieszczenia
Ruda małpa także chciała wejść, ale trzasnął mu drzwiami przed nosem.
- Nie ma w moim domu miejsca dla lizusów! - ryknął, że aż wypadły mi bębenki z uszu.
- Uspokój się alkoholiku - krzyknęła, bo Nataniel był już cały pijany.
- Shut up, nowa! - wziął mnie na plecy i pobiegł do pokoju, w którym odbywała się imprezka.
- Polać jej! - ryknął Nataniel, odstawił mnie na ziemię i wyskoczył przez okno, żeby się popisać przed dziewczynami.
Mam nadzieję, że się zabił. Chwilę później byłam już bardzo pijana, bo wypiłam pięć kieliszków wódki i cztery piwa.
- Sialalalala! - śpiewałam jak opętana.
- Hej, lecimy w densy? - zagaił białowłosy chłopak i nie pytając o zgodę wziął mnie w obroty.
Podczas tańca z nim tak kręciło mi się w głowie, że porzygałam się na podłogę.
- Gramy w butelkę! - usłyszałam ryk Nataniela, który pojawił się przy mnie nie stąd ni zowąd.
Wszyscy posłusznie usiedliśmy w kółku. Lepiej słuchać się Nataniela, bo on jest gospodarzem tej imprezy. Nataniel wziął butelkę po żubrze i nią zakręcił. Wypadło oczywiście na mnie.
- Pytanie czy Wyzwanie? - zapytał z rogalem na twarzy.
- Pytanie.
- Nie obchodzi mnie twoje zdanie! - ryknął, a mi zrobiło się przykro. - Masz mnie pocałować!
Tak też zrobiłam, ale gdy chciałam się odsunąć on przyciągnął mnie do siebie mocniej, tak, że aż przegryzł mi wargę.
- No, teraz jest okej! - z łzami w oczach zakręciłam butelką i wypadło na Iris.
- Zaśpiewaj Fancy - powiedziałam, a Iris zrobiła facepalma, ale to zrobiła.
❤❤❤❤❤❤❤❤
Wychodząc od Nataniela poszłam w ciemną uliczkę. Była godzina pierwsza trzydzieści dziewięć. Jakiś facet złapał mnie od tyłu za dupę, a ja się przestraszyłam.
- Zostaw mnie, pojebie! - wrzasnęłam.
- Chodź, do mojego samochodu, ślicznotko! - rozkazał z głupim uśmieszkiem.
- Spierdalaj na drzewo!! - wrzasnęłam i kopnęłam go w miejsce, w które światło nie dochodzi.
- Ty dziwko! - zaczął biec za mną z nożem, a ja przerażona zaczęłam uciekać.
- Zostaw ją!!! - usłyszałam krzyk Kastiela, który zjawił się tu ni stąd ni zowąd.
Przestępca dźgnął go nożem w brzuch i uciekł gdzie pieprz rośnie.
- O Zeusie, Kassi żyjesz? - spytałam zawracając.
- Tak, nic mi nie jest - powiedział, leżac w kałuży krwi. - Wygrzebię się z tego.
- Okej - rzuciłam i uciekłam.
Ale emocje!!! *.* Komentujcie grzybki!
niedziela, 28 lutego 2016
sobota, 27 lutego 2016
Rozdział 1
- Dryń, dryń!
Przewróciłam się na drugi bok.
- Drrrrryyyyyń!!!!!
Z lennyfacem na twarzy poderwałam się z łóżka. Dziś pierwszy dzień w moim nowym liceum. Wstałam z łóżka i założyłam na siebie ładną koronkową bieliznę, którą kiedyś dostałam na urodziny od cioci Titi. Moja domena: zawsze miej seksowne zaplecze, bo nigdy nic nie wiadomo! :* Na to ubrałam spodnie z push- assem, obcisłą, czarną koszulkę i czarne buty na koturnie. Potem pomalowałam usta czerwoną pomadką i delikatnie wytuszowałam rzęsy. Jednym słowem wyglądałam zajebiście, zresztą jak zwykle! *lennyface*
- Cigaretta, chodź jeść!- zawołała mnie z kuchni mama.
- Nie jestem głodna!- odparłam zgodnie z prawdą.
- Chodź, muszę ci coś powiedzieć!
Zrezygnowana poszłam do kuchni. O blat stołu opierała się moja mama Daisey i ojczym Przemeg. Naprawdę nazywał się Przmek, ale co mnie to.
- Co chcecie?- spytałam.
- Jedziemy na trzy miesiące na Kanary, przez ten czas będziesz musiała radzić sobie sama powiedziała mama.- Zostawiam ci dwa tysiące złotych na drobne wydatki, mam nadzieję, że wystarczy.- powiedziała wsuwając mi w dłoń pieniądze.
- Zaraz czemu jedziecie sobie beze mnie!?!?- wrzasnęłam na cały głos.
- A czemu nie?
Tego już było za wiele.
- Nienawidzę was!- krzyczałam i nie czekając na odpowiedź wybiegłam z mieszkania, chowając pieniądze w kieszeni spodni.
Nigdy mnie nie kochali, a teraz jeszcze opuszczali mnie na pastwę losu. Do kitu z takimi rodzicami! Weszłam na dziedzinien szkoły i zauważyłam jakiegoś chłopaka, który przyglądał mi się zza drzewa. Był ładny, więc posłałam mu buziaka, na co ten uciekł hen w dał. Wzruszyłam ramionami i poszłam do szkoły. Rąbnęłam pięściami w drzwi.
- Proszę!- usłyszałam cichy, delikatny, męski głos.
Weszłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi.
- Szukam głównego gospodarza.
Chłopak, który stał do mnie tyłem odwrócił się i spojrzał mi głęboko w oczy. Ubrany był czarną koszulę z czerwonym jak jego włosy krawatem. Pod koszulą odznaczały się mięśnie brzucha, które wywołały we mnie podekscytowanie. Miał także duże czekoladowe oczy, przez co od razu nadałam mu w myślach imię Pan Czekoladka.
- Dobrze trafiłaś.- zbliżył się do mnie.- To ja jestem głównym gospodarzem szkoły. Mam na imię Kastiel, a ty jesteś pewnie Cigaretta, o ile się nie mylę .
- Tak, to ja. - zachichotałam uściskając mu dloń. Miał spocone ręce, ale nie obchodzi mnie to. Ważne, że był ładny.
- Hm, a więc musisz zrobić zdjęcie do legitymacji, inaczej nie będę mógł przyjąć cię do liceum.
- Dobra, zajmę się tym, do zobaczenia, Kassi! ♡
Spojrzał na mnie, jakbym pochodziła z innej planety i nic nie odpowiedział. Straszny sztywniak z niego, ale z moją werwą jakoś uda mi się go rozruszać. Wyszłam na dziedziniec, żeby zrobić te jebane zdjęcie, bo inaczej nie będę miała szans u głównego gospodarza. Nagle na mojej drodze stanął przystojny blondyn i zagrodził mi drogę szarmancko się do mnie uśmiechając.
- Nowa?- spytał z zadziornym uśmieszkiem.
- Dla mnie to ty jesteś nowy. - zauważyłam.
- Chcesz wpaść dziś na imprezę do mnie, mała?
- Mała to jest twoja pała! - wrzasnęłam na cały dziedziniec, że aż inni uczniowie się na mnie spojrzeli.
Pierwszy dzień, a już jestem w centrum uwagi, fajnie. :D Wracając do zwrotu mała nie lubię gdy ktoś mnie tak nazywa, bo nie i już.
- Ej, nie drzyj się tak!- wrzasnął chłopak, uderzył mnie w twarz i poszedł.
Nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Smutna skuliłam się w kłębek i zaczęłam wyć na cały głos.
- Cigaretta, co się stało? - zapytał zaniepokojony Kassi, który ni stąd ni zowąd znalazł się przy mnie.
- Ten blondyn mnie walnął w twarz!- łkałam.
- Chodź, nie płacz- przytulił mnie tak mocno, że o mały włos nie połamał mi wszystkich kości. - Nataniel to idiota. Nie powinnaś się z nim zadawać.
Tym tym ty rym! Wiem, że jesteście ciekawi co będzie dalej, ale jestem złym polsatem! Do zobaczenia, tęczo jady. Komentujcie i piszcie swoje uwagi :*:*
- Chcesz wpaść dziś na imprezę do mnie, mała?
- Mała to jest twoja pała! - wrzasnęłam na cały dziedziniec, że aż inni uczniowie się na mnie spojrzeli.
Pierwszy dzień, a już jestem w centrum uwagi, fajnie. :D Wracając do zwrotu mała nie lubię gdy ktoś mnie tak nazywa, bo nie i już.
- Ej, nie drzyj się tak!- wrzasnął chłopak, uderzył mnie w twarz i poszedł.
Nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Smutna skuliłam się w kłębek i zaczęłam wyć na cały głos.
- Cigaretta, co się stało? - zapytał zaniepokojony Kassi, który ni stąd ni zowąd znalazł się przy mnie.
- Ten blondyn mnie walnął w twarz!- łkałam.
- Chodź, nie płacz- przytulił mnie tak mocno, że o mały włos nie połamał mi wszystkich kości. - Nataniel to idiota. Nie powinnaś się z nim zadawać.
Tym tym ty rym! Wiem, że jesteście ciekawi co będzie dalej, ale jestem złym polsatem! Do zobaczenia, tęczo jady. Komentujcie i piszcie swoje uwagi :*:*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)